niedziela, 5 lipca 2015

Księga II - Rozdział 1

Obudziła się sama, zupełnie jakby jej umysł wiedział, że już pora wstawać. Ziewnęła, uśmiechając się lekko na wspomnienie o wczorajszej nocy...

Wszyscy do niej przyszli, ściskając ją. Błagali ją, aby się zgodziła na leczenie i powiedziała, dlaczego odmówiła Cichym Bracią, ale zachowała milczenie, jedynie kręcąc głową i mówiąc "przepraszam". Wtedy Charlotte powiedziała, że uszanuje jej wybór, ale Tessa musi być go pewna. I była. Była pewna, że musi dzisiaj się oddać w ręce Mortmaina, aby móc uratować Nate'a i innych, a także spróbować powstrzymać go, aby więcej nie krzywdził.

Odtrącając wszystkie myśli, zwlekła się niechętnie z łóżka i spojrzała na zegar. Za piętnaście jedenasta. Przegapiła śniadanie, ale niezbyt ją to obchodziło, ponieważ i tak nie była głodna.

Podeszła do wanny, gdzie była już czysta woda, którą Sophie zapewne wymieniła rano, kiedy Tessa spała.

Zrzuciła rękawy z ramion, pozwalając materiałowi opaść na podłogę. Następnie weszła do chłodnej wody, od której przeszedł ją dreszcz. Umyła się, po czym okryła się szlafrokiem, podchodząc do toaletki i wykonując lekki makijaż na swoją bladą twarz, a następnie szczotkując skołtunione włosy, które zaplotła w warkocz, robiąc z niego niskiego koka.

Podeszła do szafy wyjmując z niej jasnoróżową suknie i kremowe pantofle. Mimo lekkich zawrotów głowy, zdołała się w końcu ubrać, lecz kiedy była już gotowa okazało się, że wszystko zajęło jej aż godzinę. Zostało jej piętnaście minut, aby wyjść na dziedziniec, dlatego sięgnęła po listy z pod poduszki i wyszła po cichu z pokoju.

Dłonią wodząc po ścianie, aby nie upaść z powodu zawrotów głowy, zaczęła się kierować do pokoju Willa. Kiedy tam dotarła, wzięła odpowiednią kopertę i na nią spojrzała. W jej głowie pojawiało się tysiące pytań, takie jak "Co on sobie pomyśli?", "Co jeśli mnie wyśmieje?". Ale mimo tych czarnych myśli, lekko ucałowała list i przyłożyła go sobie do serca, przełykając ślinę. Następnie chwiejąc się, kucnęła i włożyła list do połowy pod drzwi.

Szybko wstała i ruszyła do pod gabinet, gdzie zapewne przesiadywała Charlotte. Nie pukała, tylko zrobiła tak jak wcześniej, kucnęła, wsuwając listy pod drzwi. Była pewna, że Charlotte przekaże list Nate'owi.

Wstając, nagle usłyszała głośny huk zegara, który wybił dwunastą. Jej serce podskoczyło niemal, nie wypadając z jej piersi, za którą się złapała. Przełknęła ślinę i najszybciej jak umiała, pobiegła w stronę dziedzińca, roznosząc echo swoich obcasów.

***

Wybiegając na dwór, gwałtownie się zatrzymała, widząc jak czarny powóz stoi tuż przed bramą. Przed powozem zaś stały doskonale odznaczające się od śniegu mroczne siostry w ciemnych futrach. Obok sióstr stało dwóch mężczyzn w ciemnych frakach i kapeluszach, to oni trzymali bezwładne ciało chłopaka, ubrane jedynie w luźną koszulę bez kołnierzyka i spodnie do kolan. Chłopak uniósł głowę, dając się rozpoznać.

- Nate - szepnęła Tessa, unosząc suknie. - Nate!

Zaczęła biec w stronę brata, kiedy tym czasem mężczyźni rzucili go z ogromną siłą kilka metrów dalej w cienką taflę białego puchu. Tessa po kilku sekundach dobiegła do brata, rzucając się na kolana i układając jego głowę na swoich kolanach. Był blady i cały w zadrapaniach. Jego nogi i dłonie również były poranione i całe w różnych siniakach. Serce jej się ścisnęło na jego widok. Dotknęła dłonią zimnej twarzy brata, który otworzył swoje, zmęczone, załzawione oczy.

- Tessie... - wyszeptał, unosząc dłoń i przykładając ją do policzka siostry. Przyciągnęła jego rękę, aby móc poczuć jego dotyk, który wywołał w niej zbierające się łzy.

- Tessa! - usłyszała w pewnym momencie swoje imię. Kiedy odwróciła głowę w stronę instytutu, zobaczyła Charlotte, Willa i Jema, wpatrujących się w nią z troską i niedowierzaniem. Po chwili, przybiegli inni, zaczynając się pchać, aby móc lepiej widzieć całą sytuację.

- Tessie, nie rób tego...

- Cii, kocham cię, braciszku. - szepnęła, całując go w czoło i spojrzała na pozostałych ze łzami w oczach. Wstała, ostrożnie kładąc głowę brata na ziemi.

- Tessa... - zaczął Jem, robiąc krok do przodu.

- Nie zbliżaj się! - przerwała mu Pani Black, wyjmując sztylet zza pleców, z którym zaczęła podchodzić do Tessy, która stała, wciąż wpatrując się w pozostałych. Objęła ją ramieniem i przyłożyła broń do gardła dziewczyny, powoli ciągnąc ją w stronę powozu.

Miała ochotę wybuchnąć płaczem, zacząć się wyrywać, ale czując zimny metal przy skórze, bała się pisnąć choćby słowo.

- Pozwól mi coś jeszcze powiedzieć, proszę. - szepnęła Tessa. O dziwo Pani Black spełniła prośbę dziewczyny i odwróciła ją w stronę Nocnych Łowców, odsuwając nieco broń od jej gardła.

***

Charlotte wpatrywała się ze łzami w oczach jak zapłakana Tessa robi krok w ich stronę.

- Przepraszam... - wymamrotała. - wszystko zrozumiecie, czytając listy, które wam zostawiłam. - Charlotte przypomniała sobie o kopercie, której nie zdążyła podnieść z pod drzwi, kiedy usłyszała dźwięk kopyt koni, dobiegających z dziedzińca. - Zajmijcie się moim bratem dobrze, bo on nie zasłużył na ból i cierpienia, jakie z mojej winy zostały mu zesłane. - powiedziała pewnym, aczkolwiek pełnym strachu głosem.

Charlotte jedynie pokiwała lekko głową, na co Tessa odpowiedziała jej jedynie bezgłośnie wymówionym słowem "dziękuję". Następnie cofając się do tyłu. Obie mroczne siostry wsiadły do czarnego powozu, po czym dwaj mężczyźni, trzymając dziewczynę za ramiona, pchnęli ją do środka, zatrzaskując drzwiczki, na co Charlotte przyłożyła dłoń do ust, aby nie wybuchnąć płaczem. Kiedy powóz zaczął odjeżdżać, inni rzucili się w stronę chłopaka, kiedy tymczasem Henry przytulał czule swoją żonę.

- Co teraz, Charlotte? - spytała Jessamine.

Czując jak narasta w niej złość, odsunęła się od męża, spoglądając na brata Tessy, którego właśnie nieśli chłopcy.

- Teraz wezwę wszystkich członków Enklawy i ruszymy na poszukiwania tego drania, bym mogła wbić serafickie ostrzę prosto. W. Jego. Serce. - wysyczała Pani Branwell - Sophie, pomożesz mi przygotować gabinet do narady, a ty, Henry. - zwróciła się do męża. - zbuduj jak najwięcej wybuchających mechanizmów, abyśmy mogli zobaczyć jak te cholerne roboty Mortmaina latają bez skrzydeł w kawałkach.

- Ale, kochanie... - Henry nie dokończył, bo Charlotte przepchnęła się przez niego i pannę Lovelace, po czym szybkim krokiem z Sophie weszła do środka.

- Zbuduj mi też lepszą parasolkę do walczenia, bo jeśli twoja żona każe mi walczyć, to się nie obronię. - dodała Jessamine i ze skrzyżowanymi rękami poszła w ślady Pani Branwell i służącej.

***

Kiedy Will pomógł przenieść Nate'a do jednej z sypialń, a Cecily zaczęła go z Gabrielem opatrywać, wrócił do swojego pokoju, trzaskając drzwiami, których huk zapewne rozniósł się jeszcze na korytarzu.

Sięgnął po jeden z wazonów, który stał na stercie książek i z całej siły rzucił nim o ścianę, rozbijając go na kawałki. To samo zrobił z kilkoma figurkami, lampami i buteleczkami atramentu. Lecz wciąż nie miał dość. Wciąż chciał się wyżyć na sobie i na innych, że pozwolili Tessie decydować o swoim życiu. Gdyby, to on był szefem instytutu, to na pewno by jej nie pozwolił na takie decyzje. Najchętniej zamknąłby ją w pokoju, byleby nie dopuścić do tego, co się przed chwilą stało.

Usiadł na łóżku i złapał się za włosy, zaciskając mocno powieki. "A co jeśli to moja wina, że zachorowała? Może dopadła ją jego klątwa?" pomyślał, lecz po chwili pokręcił głową. Cichy Brat mu powiedział, że Tessa została otruta. To trucizna. Nie klątwa!

Nie mogąc wytrzymać tej irytującej ciszy, wstał i podszedł do lustra. Widząc swoje odbicie, zacisnął dłoń w pięść i właśnie chciał w nie uderzyć, kiedy w lustrze dostrzegł coś jeszcze. Na podłodze obok drzwi leżała koperta, której Will wychodząc wcześniej z pokoju nie zauważył prawdopodobnie z powodu pośpiechu.

"wszystko zrozumiecie, czytając listy, które wam zostawiłam" - rozbrzmiał głos Tessy w jego głowie.

Powstrzymując się od uderzenia pięścią w szkło, odwrócił się i szybkim krokiem podszedł, następnie biorąc kopertę do ręki. Po przeczytaniu swojego imienia na nim, otworzył ją szybkim ruchem, wyjmując z niej złożoną kartkę. Rzucił kopertę na ziemie, rozkładając kartkę.

Zaczął powoli czytać, aby nie przegapić żadnego słowa. Lecz z każdym przeczytanym zdaniem, jego serce biło mocniej, a oczy robiły się większe. Ale, kiedy przeczytał "Na zawsze, Tessa", miał wrażenie, że jego świat się zatrzymał. Nie wiedział, co powiedzieć. Co myśleć. Ale wiedział, co musi zrobić.

***

- Magnus, otwieraj! Wiem, że tam jesteś! - krzyczał Will, waląc w drzwi posiadłości. W pewnym momencie drzwi otworzyła mu Camille, ubrana w czarny gorset z koronką po bokach i czarnych, koronkowych pończochach. Złapała się rękami klamek podwójnych drzwi, wypinając swój duży biust w stronę Willa. 

- Wiesz, że nie lubię, kiedy nachodzisz mnie i mego kochanka, Nocny Łowco. - przypomniała. - Ale skoro ci tak na tym zależy, to możesz dołączyć się do naszej "zabawy", jeśli wiesz o co mi chodzi. - uśmiechnęła się, ukazując pomiędzy swoimi, krwistoczerwonymi wargami śnieżno białe kły.

- Podziękuję. - powiedział beznamiętnym tonem. - Po za tym, przychodzę w innej sprawie. - nie czekając na odpowiedź, schylił się i szybkim ruchem przeszedł pod ręką wampirzycy, wpychając się do środka. Nie musiał zgadywać, gdzie podziewa się w tym momencie Magnus.

Biegiem rzucił się na schody i wpadł do sypialni na wprost. W pomieszczeniu na ogromnym łożu małżeńskim leżał Magnus, goły pod cienką, satynową kołdrą. Obok niego leżały różnego rodzaju linki, łańcuchy i kajdany, a także opaski.

- Serio? Łańcuchy i kajdany? - spytał Will, podchodząc bliżej i unosząc grzechoczący metal.

- Wampiry przez swoją siłę wymagają więcej akcesorii. - wzruszył ramionami czarownik. - Po co przyszedłeś?

- Dobrze wiesz, po co. Więc radzę ci się ubrać i wykonać to, o co cię prosiłem, bo inaczej wyprowadzę cię siłą w twoim obecnym stanie! - zagroził Will.

- Jakieś problemy? - poczuł chłodny oddech na karku, a także zapach perfum.

- Ależ skąd, perełko.

- Mówiłam ci - zaczęła Camille i w ułamku sekundy znalazła się okrakiem na Magnusie, ściskając jego policzki swoimi ostrymi, czerwonymi paznokciami. - że masz mnie tak nie nazywać. Pamiętasz dlaczego?

- Bo kojazy ci se to z pzezwiskiem dla kota. - wymamrotał Magnus, nie mogąc normalnie ruszać ustami.

- Właśnie. - syknęła Camille i wstała z czarownika, sięgając z ziemi po czerwony szlafrok. - Idź mu pomóż, bo inaczej ja się z nim obsłużę.

Magnus jedynie westchną i spojrzał znacząco na Willa, który tylko przewrócił oczami i się odwrócił, by nie patrzeć.

***

Będąc ubranym w pognieciony garnitur, zeszli na dół do mniejszej biblioteki.

- Musisz wykorzystać swoje siły i wezwać, tego demona, który rzucił na mnie tę cholerną klątwę. MUSISZ!

- Skąd masz nagle taki zapał?

- Tessę porwano. - powiedział Will, przypominając sobie jej minę i łzy, spływające po jej policzkach. - W dodatku za kilka dni, ona może umrzeć. Muszę do niej jechać, ale nie z klątwą.

- Kochasz ją. - stwierdził czarownik.

- Ona mnie też i odważyła mi się to wyznać, a ja nie potrafiłem jej nawet powiedzieć, że pięknie wygląda.

Magnus jedynie westchnął i podszedł do Willa, wyrywając mu włos. - Co ty wyprawiasz?

- Jeśli będę miał coś co do ciebie należy, to są większe szansę, że wezwę odpowiedniego demona.

- Poprzednim razem i tak przywołałeś nie tego, co trzeba, chociaż wyrwałeś mi, aż trzy rzęsę!

- Nie podoba się, to mogę ci w ogóle nie pomagać. - zagroził Magnus, na co Willa tylko zacisnął usta. Czarownik uśmiechnął się dumnie i puścił włosa, który spadł na środek kręgu, zrobionego ze świec. Stanął przed nimi i zacisnął dłonie w pięści, zaczynając wypowiadać słowa w nieznanym języku. 

- Postaraj się - mruczał pod nosem Will.

Z każdą sekundą ogniste światło, wydobywające się z dłoni Magnusa - rosło. Aż w pewnej chwili czarownik podniósł głos, unosząc dłonie w górę, po czym rzucił światło w krąg, który buchnął ciepłym światłem.

Will odwrócił głowę, mając wrażenie, że zaraz oślepnie.



LBA!!!

O jeju, to już kolejne LIEBSTER BLOG AWARD! Z całego serca tym razem chciałbym podziękować Jestem twoim Wrogiem (JEJ BLOG)!


PYTANIA:

1) Dlaczego postanowiłaś założyć bloga?
- Trylogia DM naprawdę mi się spodobała,a w mojej głowie powstał pomysł na własną wersję :)

2) Dlaczego akurat taka tematyka, a nie inna?
- Odpowiedź taka sama jak w pytaniu 1 :***

3) Twoja ulubiona książka?
- Raczej nie mam JEDNEJ ulubionej XD Kocham serię Dary Anioła, Diabelskie Maszyny, a także spodobały mi się książki Gwiazd Naszych Wina i Love, Rosie<3

4) Ulubiony bohater fikcyjny?
- Mam bardzo wiele, jak Clary, Tessa, Emma, Hazel, Rosie, Jace, Will, Jem, Alec, Magnus itp...haha

5) Czy masz jakąś ulubioną bajkę ?
- Z dzieciństwa mam ich bardzo wiele, ale chyba na pierwszy miejscu jest Piękna i Bestia :)) A jeśli chodzi o bajkę bardziej z tych czsów to... Merida Waleczna i Minionki (które oglądałam z bratem XD) :DD

6) Jaki rodzaj książki najbardziej lubisz ?
- Fantastyczna, romans, (od czasu do czasu) kostiumowe!

7) Masz jakieś zwierzątko, jeśli tak to jakie?
- Nie długo będę posiadaczką małego psa rasy shih tzu :3

8) Do jakiej postaci książkowej jesteś najbardziej podobna z charakteru?
- Chyba najbardziej do Emmy Carstairs, ale potrafię być również dość... arogancka i zapatrzona w siebie jak Jace :D

9) Kim chcesz zostać w przyszłości?
- Psychologiem i pisarką :)))

10) Co lubisz robić najbardziej ?
- Pisać, grać na pianinie (elektrycznym), słuchać muzyki, a co najważniejsze CZYTAĆ!

11) Ile jeszcze (tak orientacyjnie) chcesz prowadzić tego bloga
- To chyba zależy jak potoczy się cała akcja, ale jeśli patrzeć tak pi razy oko, to MNIEJ WIĘCEJ (ZAWSZE MOŻE BYĆ INACZEJ) MOŻE dwa miesiące.

NOMINUJĘ:
  1. http://jocelyn-and-valentine-story.blogspot.com/
  2. http://magiaprzeznaczenia.blogspot.com/
  3. http://all-of-mexx.blogspot.fi/
  4. http://daryaniola-miloscjestniesmiertelna.blogspot.com/
  5. http://morgensten-and-herondale.blogspot.com/
MOJE PYTANIA:
1) Dlaczego ta tematyka bloga?
2) Ile czasu poświęcasz na jedną notkę?
3) Twoja ostatnia przeczytana książka?
4) Twoja ulubiona baśń?
5) Możesz kupić trzy książki, jakie?
6) Co sądzisz o muzyce poważnej?
7) Interesujesz się życiorysem jakieś historycznej postaci, jeśli tak to jak się nazywa?
8) Kim chcesz zostać w przyszłości, dlaczego?
9) Do jakiego dzikiego zwierzęcia jesteś najbardziej podobna?
10) Jaki kraj i miasto chciałabyś zwiedzić, dlaczego?
11) Twoje życiowe motto?

piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 33

"Nate, tak bardzo chciałam cię odnaleźć, że w ogóle nie zastanawiałam się nad konsekwencjami, którymi okazała się być moja śmierć. Ale nie żałuję, bo jeśli jest to jedyny sposób, abyś mógł żyć... niechaj tak będzie. Proszę cię, abyś się nie winił. To nie twoja wina, tylko moja. To z mojej winy tyle ucierpiałeś. Mam nadzieję, że mi wybaczyć i zrozumiesz mój wybór, bo gdyby nie ty... w moim życiu nie byłoby już nikogo. Jedynie ból i smutek, które zapewne zakończyłabym, odebraniem sobie życia. To ty byłeś moją nadzieją  już wtedy, kiedy byliśmy mali. Wspomnienia z naszego dzieciństwa wciąż do mnie powracają, dając mi ogromną siłę. Siłę, która pomaga mi się podnieść i iść dalej, kiedy już nie daję rady. Dla ciebie zrobiłabym wszystko. Osobiście również poprosiłam Nocnych Łowców, aby się tobą zajęli jak należy, a kiedy będziesz musiał opuścić instytut, dostaniesz dużą sumę pieniędzy. Błagam cię, Nate, wydaj je rozsądnie, znajdź pracę. Poznaj jakąś piękną dziewczynę, która jest pełna entuzjazmu tak jak ty. Załóż rodzinę. Lub spełnij swoje marzenie, zostając znanym medykiem, który pewnego dnia wynajdzie jakieś niesamowite lekarstwo na jakąś nieuleczalną chorobę. Bądź szczęśliwy, Nate.

Kocham cię, twoja siostra Tessa..."

***


"Charlotte, z całego serca chciałabym ci podziękować za to, że obdarzyłaś mnie swoim zaufaniem, opieką i bezpieczeństwem. Dotrzymywałaś każde dane przez ciebie słowo. Nie winie cię o śmierć mojej Cioci. To nie ty ją zabiłaś, tylko Mortmain, którego do końca moich dni będę próbowała powstrzymać. Nie pozwolę mu skrzywdzić ciebie, Henry'ego ani nikogo innego z mieszkańców instytutu. Jeśli jednak mi się nie uda, jeśli zawiodę... proszę, abyście za wszelką cenę się nie poddawali. Nie możecie zginąć. Musicie walczyć, chronić świat. Moja ciocia powierzyła mi w sekrecie sposób na wszystkie problemy, a ja chcę powierzyć go wam. 
Manu fortis
Mam nadzieję również, że zrozumiecie mój wybór. Nate jest moją jedyną i nie przeżyłabym, gdyby coś mu się stało, dlatego przepraszam i jeszcze raz dziękuję.


Tessa"

***

"Will, do ciebie chciałam napisać osobno...
Pewnie jesteś teraz na mnie zły, za to co zrobiłam i nie dziwię ci się. Ja też bym była na twoim miejscu. Ale w tym liście chcę napisać coś... czego na pewno nie odważyłabym ci się powiedzieć prosto w oczy.
Nigdy nie czułam się przy kimś tak, jak przy tobie. Nigdy nie czułam się tak spięta i podniecona. Nigdy mnie jeszcze do kogoś, aż tak nie ciągnęło jak do ciebie. Nie obchodzi mnie, co teraz o mnie myślisz. Czy jestem okropna, czy głupia... to bez znaczenia. Jedyne czego teraz pragnę, to abyś się dowiedział o wszystkim, co czuło, czuje i będzie czuć moje serce do ciebie. To uczucie pojawiło się wtedy, kiedy pierwszy raz cię zobaczyłam. Zaczęło wzrastać, kiedy w czasie balu miałam szansę przetańczyć z tobą te kilka minut. A stało się prawdziwe i pewne, kiedy mnie pocałowałeś... kiedy twoje wargi zetknęły się z moimi... kiedy przez tą krótką chwilę mogłam cię mieć tak blisko jak nigdy dotąd.
Kiedy powiedziałeś mi, że mam o tym zapomnieć... powinnam cię była znienawidzić... ale nie potrafiłam. Nie chciałam. Nie umiałam. Nie mogłam. I mimo iż czułam ten okropny ból, którego i tak miałam już w nadmiarze... wciąż chciałam cię widzieć, słyszeć, czuć. Widzieć twoje cudowne, niebieskie oczy. Słyszeć twój głos i słowa, które do mnie wypowiadasz. Czuć twój dotyk, nawet jeśli miałoby to być przypadkowe otarcie się o ciebie. Nadal tak jest i zawsze będzie. Do śmierci i po śmierci.
Jestem pewna, że już wiesz jak nazywa się uczucie, które do ciebie czuję, ale nie wiem, co ty czujesz do mnie. Moim ostatnim życzeniem, byłaby właśnie odpowiedź na to pytanie.

PS. Zawsze miałam wrażenie, że nasza relacja jest podobna do relacji Estelli i Pipa z "Wielkich Nadziej". Tyle, że charaktery postaci są u nas zupełnie na odwrót. Ja mam charakter Pipa, który zakochuje się w Estelli, a ty masz charakter Estelli, która trzyma Pipa na dystans i nie okazuje swoich uczuć, wydając się być zimną, mimo iż w środku jest pełna uczuć.


Na zawsze, Tessa."


***

Wsadziła list do ostatniej koperty z napisem "Will". Otarła łzy, które wciąż spływały po jej policzkach. Kiedy spojrzała na zegar, zorientowała się, że jest pierwsza w nocy. Wstała i sprzątnęła swój mały stolik, na którym pisała listy. Składał się on z dwóch, grubych poduszek i książki, którą Tessa miała ze sobą jeszcze w domu Rochfordów. Następnie wzięła wszystkie trzy listy, w które się jeszcze chwilę wpatrywała. Lecz po kilku chwilach schowała je pod poduszkę.

Odłożyła pióro, które znalazła w jednej z szuflad szafy i wzięła świecznik, stawiając go na stoliku nocnym. Zdmuchnęła, a właściwie chciała zdmuchnąć świeczki i się położyć, ale nagle usłyszała dźwięk skrzypiec... tuż za drzwiami swojej sypialni.

Wciąż zdziwiona podeszła do drzwi, chcąc je otworzyć... ale nie zrobiła tego. "Oni tylko chcą, abym wyszła" - pomyślała. Lecz dźwięki.... muzyka... wydobywająca się ze skrzypieć, była... och...

Był w niej ogromny smutek, współczucie, ale także cząsteczka nadziei i tęsknoty. Było w niej coś, co sprawiło, że Tessa dotknęła dłońmi drzwi i oparła o nie czoło, pozwalając sobie na łzy. Łzy wzruszenia, smutku, niedowierzania...

Słuchała, mając wrażenie, że melodia nie gra... lecz opowiada. Opowiada o Tessie, jej smutku, jej sytuacji... ale melodia również prosiła... a właściwie nie melodia, tylko prosił ten, który ją grał. Jem.

Wciąż mając oczy pełne łez, które i tak po chwili spływały po jej policzkach, przygryzła dolną wargę, aby nie wybuchnąć głośnym płaczem. Lecz naprawdę było jej trudno. W pewnym momencie już nie wytrzymała i otworzyła drzwi, przed ich progiem zastając... wszystkich. Charlotte, Henry'ego, Willa, Cecily, Gabriela, Gideona, Sophie, wciąż grającego Jem'a, a nawet pannę Lovelace, która obejmując się rękami wpatrywała się w Tessę z lekkim uśmiechem. Mimo iż wszyscy obecni byli już w piżamach, to nikogo to nie obchodziło.

Tessa nie mogąc już wytrzymać, wybuchnęła głośnym płaczem. Charlotte jako pierwsza podeszła do niej i przytuliła, całując ją w czoło matczynym gestem. Po chwili dołączyły Cecily, Sophie i Jessamine. Potem Will, Gabriel, Gideon i Henry, którzy trzymali dłonie czule na jej ramionach, plecach lub tak jak to zrobił Will, gładzili dłonią jej włosy. Chwilę po zakończeniu melodii, dołączył się również Jem, który otarł kciukiem wciąż jej przybywające, ciepłe łzy i przytulił jej twarz do swojego obojczyka.

Czuła się jakby za te wszystkie smutki i tragedie w jej życiu, Bóg jej podarował w prezencie nową rodzinę, na której może polegać i, w której może czuć się bezpieczna.

Koniec księgi I

czwartek, 2 lipca 2015

Rozdział 32

Charlotte wciąż osłupiała pokiwała lekko głową i odsunęła się, aby Cichy Brat mógł przejść. Po chwili zniknął w głębi korytarza, nie zostawiając po sobie żadnego śladu.

- Na Anioła... - szepnęła i spojrzała zaniepokojona na męża, który miał minę jakby wiedział o co chodziło Bratu Zachariaszowi, ale wciąż nie mógł tego przyjąć do świadomości.

- Aż tak źle? - spytał szeptem.

Pani Branwell nic nie mówiąc, weszła do pokoju dziewczyny, którą zastała w łóżku. Serce się jej z żalu ścisnęło, kiedy ją zobaczyła. Dziewczyna była blada jak ściana, jej usta również. Po jej czole spływały kropelki chłodnego potu.

Charlotte podeszła bliżej łóżka i usiadła na jego brzegu. Dwiema dłońmi, ujęła- zimną jak głaz - dłoń Tessy, którą trzymała przed dłuższy czas z nadzieją że ją nieco ogrzeje. Lecz Tessa, czując, że ktoś przy niej jest, otworzyła swoje załzawione oczy.

- Charlotte, która godzina? - spytała szeptem.

- Dwudziesta dziesięć. Nie długo zjawią się tutaj inni Cisi Bracia, ale teraz śpij.

- Co mi jest?

- Nie wiem, Tesso. Brat Zachariasz powiedział jedynie, że... że... - motała się, nie wiedząc jak powiedzieć dziewczynie, że jej życie jest zagrożone.

- Powiedz, chcę wiedzieć.

- Powiedziano mi, że twoje życie jest zagrożone, dlatego będzie konieczność wezwania pozostałych Cichych Braci. Na pewno cię wyleczą.

- Dobrze, niech leczą. Chcę żyć, ale tylko dlatego, bo chcę odnaleźć Nate'a. Nie mogę go zostawić.

- Rozumiem - kiwnęła głową, po czym wstała. - Sophie będzie oczywiście do twojej dyspozycji. Gdybyś czegoś potrzebowała, to po prostu powiedz.

- Dziękuję, Charlotte. Jestem wam wszystkim bardzo wdzięczna.

Pani Branwell się jedynie lekko uśmiechnęła i wyszła, cicho zamykając za sobą drzwi. Kiedy się odwróciła, zorientowała się, że jej mąż już gdzieś poszedł. Westchnęła i skierowała się do jadalni.

***

W pomieszczeniu wciąż znajdowali się inni i jedli kolacje, na którą Charlotte kompletnie nie miała ochoty. Dlatego tego też, po prostu usiadła na swoim miejscu i palcami rozmasowała swoje skronie. Dopiero po chwili, kiedy podniosła wzrok, zorientowała się, że wzrok wszystkich jest skierowany na nią.

Odchrząknęła, wyprostowała się i wygładziła suknie, dłonią zjeżdżając z okolic brzucha do ud. Wiedziała, że zaraz zaleje ją fala pytań, na które będzie musiała odpowiedzieć.

- Co z Tessą? - odezwała się pierwsza Cecily.

- Brat Zachariasz powiedział, że jej życie... - urwała, bo zabrakło jej tchu. - że jej życie jest zagrożone. Nie długo zjawią się tutaj inni Cisi Bracia z Cichego Miasta, aby móc ją wyleczyć.

- Ale jak zagrożone? - odezwał się Will.

- Nie mam pojęcia, ale na pewno bardzo, skoro leczenie Tessy wymaga aż, wezwania kilku Cichych Braci.

- Można do niej iść?

- Wolałabym nie, Cecily. Brat Zachariasz zabronił jej opuszczania instytutu, co znaczy, że na pewno chciał, aby teraz odpoczywała. Jedynie Sophie ma prawo teraz do niej wchodzić.

- Co się stanie jeśli Tessa umrze? - spytała Jessamine, po czym wzięła łyk herbaty.

- Nie umrze! - warknęła Cecily. - Prawda Charlotte?

- Prawda.

- A nawet jeśli?

- Jessie... - zaczął Jem.

- A NAWET JEŚLI, to umowy nie złamiemy. Znajdziemy jej brata, damy mu pieniądze, a także zorganizujemy i opłacimy pogrzeb ich zmarłej ciotki, której biedne ciało prawdopodobnie wciąż leży w Nowym Jorku. Ze swoich pieniędzy również opłacę pogrzeb Tessy. - oznajmiła Pani Branwell. - Mam nadzieję, że jesteś zadowolona moją odpowiedzią na twoje pytanie, Jessamine.

- Owszem, dziękuję. - powiedziała blondynka, odkładając filiżankę na talerzyk, po czym wstała i wyszła, trzaskając drzwiami.

- A ja mam nadzieję, że nikt nie będzie na mnie zły, jeśli teraz powiem, że mimo mojej krótkiej znajomości z panną Lovelace, już mam jej dość. - poinformowała Cecily i zaczęła po wszystkich przesuwać wzrokiem.

- Oczywiście, że nikt nie będzie na ciebie zły, bo wszyscy mają bardzo podobną sytuację. - pocieszył ją Gabriel, nachylając się nieco nad nią, po czym złożył na jej głowie szybki, ale czuły pocałunek.

- Ktoś ma jeszcze jakieś pytania? - spytała Charlotte, wzdychając.

Cisza. Cisza. Cisza. "Świetnie" - pomyślała kobieta i zaczęła wstawać, kiedy do jadalni wpadła zdyszana Sophie. Kilka kosmyków wypadało z pod jej białego czepka, przez co wyglądała jakby była naprawdę zabiegana. W dłoni trzymała zaś ręcznik poplamiony krwią.

- Sophie, czyja to...? - zaczęła przerażona Charlotte, wskazując palcem na ręcznik.

- Tessa... wysapała dziewczyna i zanim zdążyła powiedzieć więcej, Charlotte wybiegła jak burza z pomieszczenia.

***

Wpadła do pokoju Tessy, zastając ją klękającą i skuloną na łóżku, którego pościel była prawie cała szkarłatna.

- Charlotte, ja nie wiem co się dzieje. - powiedziała zadławionym głosem, podnosząc wzrok oczami pełnymi łez. Krew spływała ciurkiem z kącików jej ust. W pewnym momencie dziewczyna kaszlnęła, wypluwając kolejną dawkę szkarłatnej cieczy.

Pani Branwell sięgnęła po ręcznik, leżący w rogu łóżka i nachyliła się nad Tessą, przykładając go jej do ust. Chłodne dłonie dziewczyny przejęły materiał od kobiety, trzymając go wciąż w tej samej pozycji.

- Och, Tesso...

- Gdzie są Cisi Bracia? - usłyszała za sobą głos Jema. Kiedy się odwróciła, zorientowała się, że wszyscy stoją w drzwiach i wpatrują się w dziewczynę ze współczuciem.

"Wyjdźcie" usłyszała w pewnym momencie głos w swojej głowie. Wszyscy zrobili przejście pięciom zakapturzonym postacią, które weszły do sypialni. Kiedy Charlotte się cofnęła, Cisi Bracia stanęli wokół łóżka, tworząc krąg.

- Bracie Zachariaszu...?

"Wyjdźcie" powtórzył.

Charlotte kiwnęła głową i zaczęła się cofać razem z innymi, aż w końcu zamknęła drzwi.

***

Tessa czuła się jak małe dziecko, otoczone przez bandytów. Odsunęła ręcznik od ust i wzrokiem zaczęła mierzyć postacie. Widziała już jednego z Cichego Braci, ponieważ ją leczył, ale teraz, kiedy było ich aż tylu...

"Postaramy ci się pomóc, panno Gray" odezwał się głos, od którego zawsze przechodził ją dreszcz.

- Najpierw chcę wiedzieć, co mi jest. - powiedziała.

"Obawiamy się, że ktoś mógł cię otruć."

- O-otruć?

"Tak, ale spróbujemy się jej pozbyć z twojego organizmu"

- Jak? - spytała, nie wiedząc czy chciałaby znać odpowiedź.

"Najpierw musimy wyczuć, gdzie w okolicach twojej szyi trucizny płynie najwięcej. Potem zrobimy nacięcie, by zatruta krew wypłynęła razem z trucizną"

- A co się stanie, jeśli tego nie zrobię? Umrę?

"Obawiam się, że tak. Będzie to kwestia, tylko kilku dni."

- Ile konkretnie?

"Cztery, przy większym szczęściu pięć dni."

Tessa jedynie pokiwała głową i przełknęła ślinę, która wciąż miała metaliczny posmak. Zastanowiła się chwilę... jeśli jutro odda się w ręce Mortmaina, Nate będzie wolny i bezpieczny. A, kiedy Mistrz ją dostanie, to i tak nie zdąży spełnić swoich planów, ponieważ Tessa umrze. Wszystko ułożyło się w idealny plan... prawie idealny. Nate zostanie sam.

- Nie zgadzam się. - powiedziała w końcu. - Nie zgadzam się na żadne... badanie, ani nic z tych rzeczy.

"Panno Gray..."

- Powiedziałam "nie"! - warknęła Tessa. Po jej słowach Cisi Bracia wyszli bez słowa, nie wydając żadnego dźwięku.

Tessa wstała i nieco się chwiejąc szybko podeszła do drzwi, aby je zamknąć. Nie zwracała uwagi na prośby pozostałych, aby im otworzyć. Po prostu, sprzątnęła brudną pościel, poduszki i prześcieradło, wkładając je do jednej z pustych szuflad szafy. Następnie zrzuciła z siebie zakrwawioną piżamę, która opadła na podłogę. Z włosów wyjęła spinki, co pozwoliło im opaść swobodnie na ramiona. Następnie weszła do chłodnej wody w wannie, którą Sophie zapewne wlała zaraz po tym, kiedy Tessa i inni wrócili do instytutu.

Dostała gęsiej skórki, już kiedy jej pierwsza stopa znalazła się pod taflą wody. Ale, kiedy jej całe ciało pochłonął chłód, miała ochotę wyskoczyć z wanny.

Wzięła głęboki oddech i starała się odprężyć, dłonią wodząc po swoim ciele, aby zmyć krew. Tym samym rozmyślała o całej sytuacji. O swojej decyzji, o jutrzejszym dniu... i o tym, co napiszę jeszcze dzisiaj w liście pożegnalnym dla Nate'a, a także dla Charlotte i innych.

Lecz najbardziej dręczyło ją jedno pytanie... Jak będzie wyglądać jej śmierć? Co będzie czuła? Co zobaczy?

Czując, że do jej oczu znów zbierają się łzy, zamknęła powieki i osunęła się w dół, cała zanurzając się w wodzie.





Wiem, że rozdział pewnie mógł być taki se, a to wina mojej małej choroby pisarskiej XD Wiem, co chcę napisać, mam wenę, ale nie potrafię ułożyć konkretnego zdania, przez to też nie było wczoraj rozdziału, dlatego dodaję dziś!

Chciałam wszystkich poinformować, że nie długo zaczną się moje wyjazdy i wgl... dlatego postanowiłam, że zrobię mały grafik! Od dnia dzisiejszego do 08.07 rozdziały będą normalnie. Potem wyjeżdżam na obóz na kilka dni i zaraz po obozie wyjeżdżam do Polski (17.07 i cały wyjazd będzie trwał prawie trzy tygodnie), gdzie z internetem może być problem, ale oczywiście się postaram wykupić neta na jakiś czas. Jeśli nie będzie neta, to będę pisać rozdziały na Wordzie, które wstawię zaraz po powrocie z Polski :)))

Liebster Blog Award!

Bardzo bym chciała podziękować za nominację dwóm, wspaniałym, utalentowanym pisarką, a chodzi tutaj o Werę i Alę, których BLOGA i pozostałe blogi ogromnie polecam!!!
PYTANIA OD WERY I ALI:
1. Co cię skłoniło do założenia bloga?
- Trylogia DM, własny pomysł na inną wersje trylogii i miłość do czasów wiktoriańskich :))

2. Jakieś plany na wakacje?
-  17 lipca wyjeżdżam do Polski z rodzicami na trzy tygodnie do Gdańska!

3. Podaj przepis na deszczowy dzień.
- Książka, herbata lub kawa, koc, cisza i spokój <3

4. Największe marzenie?
- Pojechać do Londynu (zwiedzić Tower of London 19 maja ponieważ tam i wtedy odbyła się egzekucja Anny Boleyn, której historią się interesuję :)) i zostać psychologiem!

5. Wymień trzy rzeczy, bez których nie mogłabyś żyć.
- Książki, pisanie (komputerXD), kawa mrożona :D

6. Masz jakieś zwierzątko?
- W tym roku będę posiadaczką pieska rasy shih tzu!

7. Jesteś typem bałaganiary?
- Tak i nie XD Często zostawiam niewłaściwie rzeczy w niewłaściwych miejscach, ale potrafię również się zachowywać jak maniaczka czystości. Kiedy stolik lub fotel w moim pokoju stoi krzywo, to wstaję i poprawiam XD

8. Masz chłopaka? Jeśli tak, podaj imię. 
- Nie, nie mam.

9. Podaj trzy zaskakujące i trzy śmieszne fakty/wydarzenia ze swojego życia.
- Trzy ZASKAKUJĄCE fakty: 1)Jestem fanką czasów, a szczególnie strojów wiktoriańskich i średniowiecznych. 2) Nie lubię bitej śmietany! 3) Kiedy widzę choć kropelkę krwi, to mam wrażenie, że zemdleję XD Trzy ŚMIESZNE fakty: 1) Zawsze kiedy muszę wstać rano, klnę po cichu we wszystkich językach, które znam. 2) Kiedy jestem w szkole, w kółko się uśmiecham, z byle powodu XD Czasami, aż buzia od tego boli, ale to nawyk XD 3) (WYDARZENIE) Kiedy byłam raz z rodzicami w hotelu (miałam może 10 lat), to zaczęłam oglądać podekscytowana wszystkie pokoje. Miałam w sobie tyle adrenaliny, że weszłam w lustro myśląc, że to drzwi do kolejnego pomieszczenia :D

10. Do której klasy idziesz po wakacjach?
- Do drugiej klasy gimnazjum :((((((

11. Jeśli miałabyś zmienić coś w swoim wyglądzie, co by to było?
- Cera!

NOMINUJĘ:
  1. http://osdaryaniola.blogspot.fi/
  2. http://niewszyscyjestesmytacysami.blogspot.fi/
  3. http://czashonorupowstaniehistoriamlodziezy.blogspot.fi/
  4. http://jocelyn-and-valentine-story.blogspot.fi/
  5. http://the-mortal-instruments-my-story.blogspot.fi/
  6. http://piekielnaopowiesc.blogspot.fi/
  7. http://wszystkokiedysupada.blogspot.fi/
  8. http://anielski-swiat.blogspot.fi/
  9. http://miasto-walki.blogspot.fi/
  10. http://miastoanielskiejmilosci.blogspot.fi/
  11. http://nocnilowcy.blogspot.fi/
MOJE PYTANIA:
1) Trzy ulubione przedmioty szkolne?
2) Jaki jest twój ulubiony słodycz?
3) Jesteś sobą czy "zakładasz maskę"?
4) Ulubiona dyscyplina sportowa?
5) Ktoś wie o twojej twórczości pisarskiej?
6) Umiesz/Uczysz się grać na jakimś instrumencie?
7) Skąd bierzesz inspirację/wenę na pisanie?
8) Twoja ulubiona bajka Disneya z dzieciństwa? Dlaczego?
9) Masz możliwość w tej sekundzie wybrania dla siebie zawód (który w stu procentach będziesz mieć), jaki wybierasz?
10) Trzy rzeczy (mogą to być meble, a także pomieszczenia :)), które ma twój wymarzony dom (lub willa/rezydencja jak kto woliXD)?
11) Masz do wyboru skok na bungee lub ze spadochronu, co wybierasz (odpowiedź "nic" się nie liczy :D)?